Czytania na piątek, 18 września 2026
Święto św. Stanisława Kostki, zakonnika
(Mdr 4, 7-15)
Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości – życie nieskalane. Ponieważ spodobał się Bogu, został umiłowany, a żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy, bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pośpiesznie uszła spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi, i o świętych Jego staranie.
(Ps 148, 1-2. 11-13a. 13c-14)
REFREN: Niech imię Pana wszyscy wychwalają
Chwalcie Pana z niebios,
chwalcie Go na wysokościach.
Chwalcie Go, wszyscy Jego aniołowie,
chwalcie Go, wszystkie Jego zastępy.
Królowie ziemscy i wszystkie narody,
władcy i wszyscy sędziowie na ziemi,
Młodzieńcy i dziewczęta,
starcy i dzieci
niech imię Pana wychwalają.
Majestat Jego ponad ziemią i niebem
i On pomnaża potęgę swego ludu.
Oto pieśń pochwalna wszystkich Jego świętych,
synów Izraela, ludu, który jest Mu bliski.
(Mt 5, 8)
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
(Łk 2, 41-52)
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: "Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie". Lecz On im odpowiedział: "Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?" Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.
Źródło: mateusz.pl
Rozważanie na piątek, 18 września 2026
W latach dziewięćdziesiątych oglądaliśmy namiętnie serial „Doogie Howser, lekarz medycyny” o genialnym czternastolatku, który skończył medycynę i próbował łączyć dorosłe życie zawodowe z typowymi problemami nastolatka. Na naszym przaśnym wciąż rynku telewizyjnym, było to coś, co przyciągało do ekranów. Trochę podziwu, trochę zazdrości, lekki powiew innego świata. Ale zwykle, kiedy spotykamy „małego dorosłego”, czyli dzieciaka, który mówi o rzeczach, o których naszym zdaniem nie może mieć pojęcia, to albo nas to bawi, albo budzi niesmak. Mawiamy – coraz bardziej przemądrzałe te smarkacze… A im mniej wiedzą, tym chętniej się wypowiadają.
Dziś patrzymy na Jezusa w świątyni. Dwunastolatek, którego słuchają tęgie umysły Izraela i dziwią się mądrości, z którą przemawia. Żydowska religijność była nastawiona na słuchanie. Mniej ważne było kto mówi – ważniejsze co mówi, bo Bóg potrafi zaskakiwać w wyborze swoich posłańców. Na gruncie katolickim przypominał o tym choćby święty Benedykt, który w swojej Regule zalecał wysłuchanie najmłodszego w klasztorze. Bo może się okazać, że to właśnie jego głos będzie tym najważniejszym.
Zakładam, że dość rzadko myślimy o dwunastoletnim Jezusie jako naszym Nauczycielu. Widzimy Go raczej jako dojrzałego mężczyznę, który z głębi Boskiego serca, w ludzki sposób wyraża arcyważne prawdy. I jakie to ma znaczenie dla nas? Łapie się ciągle na tym, że powtarzam – o tak, masz rację Panie Jezu, tak nam trzeba żyć. Zamykam Księgę i… nadal powtarzam sobie, że nie mam siły, że na razie nie zdołam, że jeszcze nie dojrzałem… Chrześcijaństwo jęcząco - stękające. Bo wiem, że decyzje o zmianie wymagałyby trudu i dużego zaangażowania z mojej strony.
Może więc jednak słucham(y) Go jako dwunastolatka? Z dość pobłażliwym uśmiechem zadając sobie pytanie – skąd On to wie? Ale bez zamiaru wcielania Jego słów w nasze życie. A to już sytuacja dość dramatyczna…
o. Michał Nowak OFM Conv
Źródło: mateusz.pl